Wyobraź sobie działkę rolną w Wielkopolsce. Cztery hektary, klasa IVa. Standardowy projekt PV na tym gruncie to niezła inwestycja – ale pod warunkiem, że uzyskasz pozwolenie na wyłączenie z produkcji rolnej. A to, przy obecnej polityce ochrony gruntów, jest coraz trudniejsze.
Teraz ta sama działka, ale z instalacją agrofotowoltaiczną. Panele zamontowane na wysokich konstrukcjach, rzędy rozstawione tak, żeby między nimi wciąż działał ciągnik. Pod panelami – uprawa borówki, kapusty. Grunt formalnie pozostaje rolny. Właściciel wciąż pobiera dopłaty unijne. Ty produkujesz energię. Oboje zarabiacie.
Agrofotowoltaika (APV) polega na jednoczesnym użytkowaniu gruntu pod produkcję rolną i instalację PV, tak aby energia i rolnictwo współistniały zamiast konkurować o teren. W praktyce oznacza to systemy podwyższone, rozrzedzone, pionowe lub półprzezroczyste, projektowane pod konkretny typ uprawy i lokalny klimat.
Znaczenie APV rośnie z trzech powodów: presji na grunty rolne, potrzeby szybszej dekarbonizacji oraz wzrostu ryzyka klimatycznego dla rolnictwa, zwłaszcza suszy i stresu cieplnego. IEA PVPS uruchomił nawet osobną Grupę ds. Agrivoltaics, a jej celem jest m.in. ujednolicanie definicji, metod i miar efektywności dla tego segmentu.
Jeszcze trzy lata temu agrofotowoltaika była ciekawostką technologiczną. Dziś ma konkretny rachunek ekonomiczny po swojej stronie, z kilku powodów.
Po pierwsze: grunt rolny stał się problemem. Ustawa o ochronie gruntów rolnych uderza bezpośrednio w projekty konwencjonalnej fotowoltaiki. Klasy I–III są praktycznie wykluczone z zabudowy PV. Pula działek jest ograniczona do gleb klasy IV-VI pochodzenia mineralnego. APV może być odpowiedzią na ten problem.
Po drugie: przyłącza są zajęte. Najlepsze punkty GPZ w regionach o wysokim nasłonecznieniu mają kolejki na lata. Inwestorzy muszą szukać lokalizacji, których inni jeszcze nie wzięli – często są to właśnie obszary rolnicze z gruntem klas IV, oddalone o 8–15 km od stacji. Przy konwencjonalnym PV to często za daleko. Przy APV, gdzie wartość gruntu wynika też z samej produkcji rolnej, rachunek wychodzi inaczej.
Po trzecie: warunki pogodowe zaczęły pomagać. Brzmi paradoksalnie – przecież APV oznacza zacienienie. Ale susze z lat 2018–2022 pokazały, że częściowe zacienienie upraw jagodowych podczas upałów powyżej 35°C może zwiększać plony, nie zmniejszać – bo nie dochodziło do poparzenia owoców.
Przyjmijmy realistyczny projekt: 5 MW na 8 hektarach w województwie łódzkim.
Parametr | Wartość |
Moc instalacji | 5 MW |
Powierzchnia | ~8 ha |
Produkcja roczna | ok. 5 000 MWh |
Przychód z energii (cena kontraktowa) | ~1,4–1,6 mln zł/rok |
Dzierżawa dla właściciela (APV premium) | 12 000–18 000 zł/ha/rok |
Uprawa pod panelami | borówka, truskawka, zioła |
Dodatkowy przychód rolny (szacunek) | 40 000–80 000 zł/rok |
Kluczowa różnica względem klasycznego PV to struktura dzierżawy. Właściciel gruntu w projekcie APV dostaje kilkuktornie więcej niż przy standardowej dzierżawie rolnej (typowo 4-6 x, zaleźnie od regionu i klasy gleby) bo grunt nie jest „zajęty”, tylko „współużytkowany”. To zmienia rozmowę z rolnikiem z negocjacji o stratę na rozmowę o zysk. Początkowe koszty instalacji APV są zazwyczaj o 20-30% wyższe niż w przypadku standardowych farm (ze względu na bardziej zaawansowane konstrukcje), jednak bilans zysków wypada bardzo korzystnie. Szacuje się, że przy obecnym wsparciu systemowym, zwrot z inwestycji w agrofotowoltaikę wynosi średnio od 7 do 9 lat.
APV to projekt, w którym zły wybór lokalizacji może zrujnować założenia finansowe znacznie boleśniej niż w klasycznym PV. Powód jest prosty: tu optymalizujesz dwie zmienne jednocześnie – energetyczną i rolniczą – i obie muszą być spełnione w tym samym miejscu.
W analizach GIS dla APV stosuje się zwykle metody wielokryterialnego porównywania różnych czynników, nakładanie i łączenie ważonych warstw danych oraz analizę różnych wariantów zagospodarowania terenu.
To ważne biznesowo, bo błędna lokalizacja generuje dwa typy ryzyka jednocześnie: niższą produkcję energii i spadek użyteczności rolniczej gruntu. Dobrze zrobiona analiza GIS skraca screening portfela inwestycji, zmniejsza koszty due diligence i poprawia jakość rozmów z gminą, właścicielami gruntów oraz operatorem sieci.
Manualny research kończy się szybko w kilku ślepych uliczkach:
Analiza GIS pozwala nałożyć te wszystkie warstwy jednocześnie i w ciągu kilku godzin przeskanować obszar kilku powiatów, zamiast spędzać tygodnie na manualnym sprawdzaniu każdej działki z osobna.
Warstwa glebowa i bonitacyjna Nie tylko klasa – ale typ gleby. Borówka wymaga gleby kwaśnej, lekkiej, przepuszczalnej. Uprawa jabłoni znosi więcej cienia, ale potrzebuje innych warunków wodnych. GIS pozwala od razu wyfiltrować działki, gdzie konkretna uprawa ma szansę zadziałać pod panelami – bo nie każde pole nadaje się pod każdą technologię APV.
Warstwa nasłonecznienia i topografii Ekspozycja i nachylenie terenu bezpośrednio wpływają na układ rzędów paneli i kąt montażu. Przy APV ważne jest też to, żeby cień padał równomiernie – strome zbocze może oznaczać, że połowa uprawy będzie w cieniu przez większość dnia, co dyskwalifikuje lokalizację. Numeryczny model terenu (NMT) rozwiązuje to bez wyjazdu w teren.
Warstwa hydrologiczna Dwa ryzyka jednocześnie: za mało wody (stres wodny uprawy) i za dużo (zalewanie, wysokie zwierciadło wód gruntowych utrudniające fundamentowanie). GIS nakłada mapy ryzyka powodziowego i hydrografię – i zamiast odrzucać działkę „bo jest blisko rzeki”, pozwala ocenić, czy to problem czy zaleta (np. dostęp do wody do nawadniania).
Warstwa planistyczna Tu jest największa pułapka dla inwestorów, którzy analizują tylko techniczny potencjał gruntu. Studium uwarunkowań lub MPZP może zawierać zapisy, które de facto wykluczają APV – np. zakaz obiektów kubaturowych na terenach rolnych bez rozróżnienia na prześwit konstrukcji. Reforma planistyczna 2026 i nowe Plany Ogólne wprowadzają dodatkową zmienną. Zautomatyzowana analiza zapisów planistycznych pozwala wyłapać takie bariery na etapie pre-screeningu.
Warstwa infrastrukturalna Odległość od GPZ i linii SN to wciąż podstawowy filtr ekonomiczny.
W Europie najwięcej projektów APV notuje się w Niemczech, Francji, Włoszech i Holandii. Niemcy wyróżniają się też ramami regulacyjnymi; od 2021 r. mają pierwszy techniczny standard definiujący systemy agrivoltaiczne, a projekty mogą korzystać z gwarantowanego dostępu do sieci i feed-in tariffs w ramach EEG. Technologia ta często ma zastosowanie w winnicach.
Wśród naszych sąsiadów Czechy to jeden z liderów we wdrażaniu agrofotowoltaiki. Od 2025 roku tamtejsze przepisy prawne dopuszczają łączenie produkcji rolnej z wytwarzaniem energii słonecznej na jednym gruncie bez konieczności jego wyłączania z zasobu rolnego oraz oferują dofinansowania. Czeskie przepisy dotyczące agrofotowoltaiki określają m.in. minimalną wysokość konstrukcji, rodzaje upraw dopuszczonych pod instalacjami oraz podkreślają, że podstawową funkcją gruntów ma pozostać działalność rolnicza.
W ramach planu REPowerEU zakłada się, że do 2030 roku moc instalacji fotowoltaicznych w krajach UE osiągnie nawet 600–720 GW. APV ma pomóc w realizacji tych założeń bez konieczności wyłączania gruntów z produkcji rolnej. Z unijnych analiz wynika także, że przeznaczenie jedynie około 1% gruntów rolnych na tego typu instalacje mogłoby wygenerować setki gigawatów dodatkowej mocy i znacząco wesprzeć proces dekarbonizacji europejskiej gospodarki
W Polsce nie brakuje technologii ani zainteresowania, tylko brakuje dedykowanej ramy prawnej i wsparcia, przez co agrofotowoltaika pozostaje (póki co) niszą pilotażową. Polskie prawo nie traktuje produkcji energii z paneli fotowoltaicznych jako elementu produkcji rolnej. Inwestor musi przejść standardową, długotrwałą procedurę wyłączenia gruntu z produkcji rolniczej. Dodatkowym problemem jest lokalizacja instalacji na gruntach rolnych, która często prowadzi do niejasności w zakresie kwalifikacji podatkowej – m.in. sporów dotyczących podatku od nieruchomości czy podatku rolnego.
Jednocześnie pojawiają się sygnały zmian: w 2024 r. polskie resorty klimatu i rolnictwa zapowiedziały prace nad definicją agrofotowoltaiki i uproszczeniem procedur, także pod kątem zachowania dopłat CAP. Na poziomie UE trwa też wzmacnianie narzędzi danych i koordynacji badań, czego przykładem są projekty AGRISOL i działania IEA PVPS.
Bariery społeczne dotyczą głównie obaw o „zajmowanie ziemi rolnej”, zmianę krajobrazu i niepewność co do wpływu na plony. Bariery środowiskowe to z kolei ryzyko złego doboru lokalizacji i niedoszacowanie wpływu na mikroklimat oraz bioróżnorodność.
Przy obowiązujących przepisach najbezpieczniejszy model to: projekt pilotażowy, grunt słabszej klasy, zgodny MPZP, jasno opisany komponent rolniczy i najlepiej gospodarstwo, które realnie wykorzysta cień lub osłonę paneli.
Bardzo sensownym kierunkiem są pastwiska, wypas, plantacje jagodowe, sady i uprawy mniej wrażliwe na ograniczone nasłonecznienie, bo tam agroPV ma największą szansę obronić się ekonomicznie i agronomicznie.
Nie wszędzie. To ważna informacja dla inwestora – APV to nie jest substytut dla każdego projektu PV, tylko odpowiedź na konkretny problem w konkretnych lokalizacjach.
Obszary o najwyższym potencjale łączą kilka cech:
Wielkopolska i Kujawy – wysoka kultura rolna, dużo upraw jagodowych i sadowniczych, problemem są susze. APV z funkcją ochronną przed upałami ma tu uzasadnienie agronomiczne.
Lubelskie i Podkarpacie – dobre nasłonecznienie (powyżej 1 050 kWh/m²/rok), rozdrobniona struktura gruntów i wielu właścicieli zainteresowanych dodatkowym dochodem. Wyzwanie: infrastruktura sieciowa wymaga szczególnej analizy.
Opolskie i Dolnośląskie – najbardziej nasłonecznione regiony (dla fotowoltaiki jest to plus, dla rolników może oznaczać suszę rolniczą) oraz dobre warunki sieciowe. Problemy: część obszarów ma gleby klasy II–III, które mogą być problematyczne nawet dla APV. GIS pozwala szybko odsiać te tereny i skupić się na działkach klasy IV z odpowiednimi parametrami.
Jeśli zlecasz lub kupujesz analizę GIS pod projekt APV, oczywistym minimum jest mapa z kolorowymi obszarami potencjału.
Dobra analiza powinna dawać:
APV jest odrębną klasą projektu – z inną strukturą finansowania, innym modelem rozmowy z właścicielem gruntu i innymi kryteriami selekcji lokalizacji. Tam, gdzie klasyczny PV jest zablokowany prawnie lub ekonomicznie, APV może być jedyną drogą do projektu. A tam, gdzie oba modele są możliwe, APV daje często lepszą pozycję negocjacyjną z rolnikiem i niższe ryzyko proceduralne.
Kluczem jest jednak właściwy dobór lokalizacji – i tu jakość analizy przestrzennej decyduje o tym, czy projekt wejdzie do portfela, czy będzie kolejnym latami tkwiącym w due diligence.
Jeśli chcesz sprawdzić konkretny obszar pod APV: odległość do GPZ, klasę bonitacyjną, typ gleby pod uprawy jagodowe lub sadownicze, status MPZP. Pierwsze 1000 hektarów analizy na ozegen.ai jest bezpłatne.
Szanowny Użytkowniku / Użytkowniczko,
nim przejdziesz dalej do serwisu lub zamkniesz okno, prosimy o przeczytanie niniejszych informacji.
Przez dalsze korzystanie z naszego Serwisu bez zmian w zakresie polityki prywatności oraz cookies (tj. wybierając opcję Dalej"), wyrażają Państwo zgodę na przetwarzanie Danych osobowych przez KCDO sp. z o.o. oraz przekazywanie informacji o tzw. cookies. Niemniej mogą Państwo odmówić lub też ograniczyć dostęp do niniejszych informacji zmieniając Ustawienia Państwa przeglądarki. Więcej informacji znajduje się w polityce prywatności oraz polityce cookies.
Jednocześnie chcemy poinformować, iż od 28 maja 2018 r. na terenie UE i Kraju obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady(UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (tzw. RODO). W związku z powyższym proszę o zapoznanie się informacjami poniżej:
Kategorie przetwarzania danych - Klauzule RODO
Administrator danych